Odpowiedź jest prosta, wstęp do kuchennego królestwa dla najmłodszych dzieci powinien stać otworem. Nic tak nie cieszy jak wspólne gotowanie z dzieckiem. A czas spędzony na wypiekaniu, gotowaniu i innych szaleństwach w kuchni jak dla nas jest świetną zabawą i nauką. Mój 3-latek wie jak ugotować rosół, upiec kruche ciasteczka, lub jak zrobić schabowego. Podczas wspólnego przygotowywania posiłków, można dużo się nauczyć. Jak kreatywnie spędzać czas z dzieckiem w kuchni? Po prostu dobrze się wspólnie bawić podczas domowych obowiązków. Jak uczyć malucha miłości i dbać o wspólne relacje.

To jest czas dla Was, dzieci i rodziny. Będziemy każdego dnia podpowiadać Wam, jak można zrealizować dany temat, a Wy dzielcie się z nami swoimi spostrzeżeniami. Znacie akcję Bliskopad? To taka inicjatywa, która zmienia listopadowe dni na bliskość i miłość wśród rodziców i dzieci! A wiecie, jaki jest nasz sposób na bliskość? To po prostu być ze sobą każdego dnia, razem żyć, dbać o siebie nawzajem, uczyć się miłości  i kochać się. To wspólnie gotować, dbać o siebie i najbliższych.

Jak kreatywnie spędzać czas z dzieckiem w kuchni?

Czas spędzany wspólnie z dzieckiem czy to w kuchni, czy w innych miejscach to nauka, a nauka poprzez zabawę przynosi niesamowite efekty. Wspólnie gotowanie i urzędowanie z malcem w kuchni to nawiązywanie relacji i zacieśnianie ich. Zabawa w kuchni to nauka życia. I tego się trzymamy z naszym domu, a kuchnia dla moich dzieci stoi otworem. Choć to zdecydowanie młodsze dziecię bardziej garnie się do garów.

Kiedy angażować malca do pomocy w kuchni?

U nas od zawsze, od początku w leżaczku Jasiek gotował wspólnie ze mną, potem jak już zaczął być samodzielny czasem siedział na podłodze z miskami i łyżkami w ręku, grając na perkusji lub w krzesełku do karmienia i ugniatał np ciasto. Dla małego dziecka kuchnia to tajemniczy świat dla dorosłych. A maluchy są go strasznie ciekawe i chcą w nim uczestniczyć. Często wspólne robienie śniadania z maluszkiem może być dla niego świetną zabawą. Jasiek uwielbia takie zajęcia i nawet wczorajsze ciasteczka wypiekaliśmy z uśmiechami od ucha do ucha.

Plusy wspólnego urzędowania w kuchni

  • Ogólny rozwój dziecka. Każda godzina spędzona z maluchem w kuchni to bezcenny czas. Oj ile można się wspólnie nauczyć, a na pewno podczas kuchennych szaleństw zwiększamy zasób słów naszego dziecka, jego wiedzę o składnikach i produktach kuchennych. Wyjaśnić możemy, jaka jest różnica w gotowaniu, pieczeniu i smażeniu. Podczas wspólnego przebywania w kuchni z rodzicami dziecko uczy się życia.
  • Zacieśnianie więzi miedzy dzieckiem a rodzicami. Budowanie poprawnych relacji od początku. Poznawanie nowych smaków i tajników gotowania.
  • Rozwój motoryczny i manualny dziecka. Wszystkie czynności związane z pracą dłoni, np. wycinaniem ciasteczek, wsypywaniem fasoli i innych ziaren, oraz ugniataniem  i wałkowaniem ciasta, oraz np. lepieniem pierogów i to doskonałe ćwiczenie i rozwój motoryki małej. Małe rączki uczą się precyzji i dokładności. Po takim kuchennym treningu na pewno będzie mu łatwiej odnaleźć się w szkolnej ławie. Jak pewnie sami wiecie, dzieci uwielbiają odkrywać strukturę produktów spożywczych (kasza, mąka, groch i inne ziarniste produkty orzeszki, kawa ziarnista) więc warto im na to pozwolić. Czasem po takich eksperymentach można się tylko troszkę podłamać, jak trzeba to wszystko posprzątać. Myślę jednak, że warto spróbować i pozwolić dziecku na te eksperymenty, a widok jego uśmiechniętej buzi wynagrodzi nam wszystko.

Kuchnia to też miejsce pełne niebezpieczeństw i należy o tym pamiętać

Wpuszczając malca do kuchni musimy pamiętać, że to my ponosimy za niego odpowiedzialność i że kuchnia to miejsce, w którym czyha na niego masę niebezpieczeństw. Gotujący się rosół, wrząca woda a herbatę, rozgrzany piekarnik lub ostre noże w szufladzie to tylko nieliczne z wymienionych przeze mnie niebezpiecznych sytuacji. Jednak jeżeli od samego początku ustalimy z dzieckiem co mu wolno a co nie i znaczymy granice nie powinno się wydarzyć nic złego. Jednak najważniejsza zasada zawsze musimy być w pobliżu i mieć oko na smyka.

Co maluch może  w kuchni?

Wszystko to, co jest dla niego bezpieczne i nie stwarza zagrożenia poparzeniem, ściągnięciem na siebie czegoś ciężkiego lub skaleczeniem. Niestety, nawet jeżeli wydaje się nam, że panujemy nad wszystkim to czasem wystarczy chwila nieuwagi i będziemy mieli kłopot. Zazwyczaj wszystkie wypadki w domu związane z dziećmi to była właśnie ta chwila, chwila nieuwagi. A dziecko może mieszać składniki na ciasto, podawać ziemniaki podczas obierania, lub nawet obierać, jeżeli mamy bezpieczny nożyk zwany obieraczką. U nas to działa, choć na początku też miałam obawy czy się nie skaleczy. Ugniatanie, wałkowanie i wykrawanie ciastek to ulubione zajęcia Jaśka i bardzo chętnie w nich uczestniczy.

Jak kreatywnie spędzać czas z dzieckiem w kuchni?

Nie tylko posiłki można wspólnie robić w kuchni

Niecierpliwy maluch czasem bardzo szybko się znudzić w kuchni, więc jest na to rozwiązanie. Idealne też będą  np. foremki od wykrawania ciastek do odrysowywania kształtów, kolejne zajęcie to zabawa w liczenie. Podaję dziecku np. liczbę 3 lub 6 i musi np. odliczyć tyle mandarynek, lub foremek na babeczki. Doskonałym zajęciem może być rozkładanie sztućców w szufladzie. Wkładanie lub wyjmowanie naczyń ze zmywarki, choć tu polecam te zajęcia starszym dzieciom. U nas po ostatnim wypadku minus 3 talerze od zestawu na stanie, więc na razie zawieszamy te czynności.

Tak naprawdę w kuchennych szaleństwach do wspólnej zabawy możemy wykorzystać wszystko, co się nam nawinie pod rękę. I zazwyczaj to moje dziecko przejmuje inicjatywę i bardzo to lubię. Taka opcja jest idealna jak potrzebujemy czymś zająć się w kuchni a chcemy mieć malucha na oku, więc oddajmy mu kawałek miejsca, w którym może się bawić.  Czasem uda mi się nawet wpić kawę, ugotować obiad i poobserwować jak Jasiek jest np. zajęty przekładaniem grochu z jednej miski do drugiej. Polecam 2 kolorowy groch do segregacji, u nas to działa, to jedna z naszych ulubionych zabaw.

Co poza gotowaniem, pieczeniem i smażeniem?

Oj zajęć w kuchni można przeprowadzać naprawdę wiele. Możecie zagrać na instrumentach muzycznych, które zrobicie sobie z tego, co znajdziecie w kuchennych szafkach. Do wspaniałej zabawy i dosyć głośnej muzyki wystarczą pokrywki, metalowe garnki lub miski i łyżki. Oj szaleństwo dźwięków potrafi nieźle dać w kość. Choć wiem. że dzieciakom się bardzo, się to bardzo podoba. Więc sami widzicie u Was jest pewnie podobnie, że czas, jaki spędzamy z dzieckiem w domu jest niezwykle istotny dla jego rozwoju, znacząco będzie rzutować na jego późniejszym życiu. Dlatego tak istotne jest byśmy my rodzice jak najwięcej czasu spędzali z dzieckiem proponując mu różne formy rozrywki i zabawy. Polecam zrobienie domowej ciastoliny, masy solnej na świąteczne figurki, lub domowego pisaku kinetycznego. Przepis na ciastolinę znajdziecie we wpisie o motoryce małej (tu-klik).

IMG_4773

IMG_4775

IMG_4781

Jak sami widzicie, można zaangażować małe rączki do pomocy a w sytuacji, kiedy się znudzi zaproponować mu inne zabawy pod swoim okiem. Gwarantuję, że zabawa będzie znakomita, a dziecko coraz częściej będzie chciało uczestniczyć w kuchennych pracach. A Wy często wspólnie urzędujecie w kuchni z maluchami, co wspólnie zazwyczaj robicie?

A poniżej zbajdziecie całą masę tematów, które zapewnią Wam i Waszym dzieciom bliskość! Korzystajcie z nich każdego dnia. To bardzo ważne by dbać o relacje z dzieckiem od samego początku.

14595832_336686013349667_2049589504882830373_n

38 thoughts on “Jak kreatywnie spędzać czas z dzieckiem w kuchni?”

  1. Dzieci siedzą ze mną w kuchni ale przy mojej roczniaczce boję się z synem robić cokolwiek bo wiem czym to grozi. Natomiast masę solną robiliśmy i młody tylko w niej robił stemple. Napewno zajrzę na przepisy i piasku i ciastolinie. Córka często i mnie rękach obserwuje jak smażę kotlety czy naleśniki.

  2. Mrówa w kuchni pomaga prawie we wszystkim i nawet nikt nie musi jej zachęcać. Uwielbia mielić kawę w młynku czy mieszać wszystkie możliwe składniki.

  3. Właśnie się zbieram do przyrządzenia słodkich rogalików na popołudnie i oczywiście będzie mi w tym pomagać Gruu. Moje dziewczynki lubią kuchnię, tak jak u Ciebie młodsza póki co woli w niej ze mną urzędować, chociaż starsza też czasem wejdzie. Do masterchef juniora nam daleko, ale mamy już na koncie kilka wspólnych sukcesów w tym samodzielnych starszej ;). góry bałaganu i mnóstwo śmiechu;)

    1. Myślę, że nic na siłę, ale jak już znajdziecie się razem w kuchni, to zobaczysz, jak dzieci są wszystkiego ciekawe, jak dużo łatwiej przychodzi im smakowanie nowych rzeczy. To bardzo ważne, jeśli ma się w domu niejadka.
      Bawcie się dobrze. A jeśli Wam się nie spodoba, to przecież nie koniec świata. Jest dużo innych aktywności, które można wykonywać razem 😉

  4. My staramy się dużo czasu spędzać razem, w tym często właśnie w kuchni. Ja gotuje a Bartosz albo mi pomaga, czyli np. coś miesza, wyrzuca do kosza, podaje jakąś rzecz, albo siedzi prawie na parapecie i wygląda. W tym czasie gadamy, śmiejemy się, lubimy ten czas.

    PS. Wasz wałek do ciasta jest BOSKI!!!

  5. Jak mój synek był malutki najbardziej lubił się bawić ucieraczką do ciast albo trzepaczką do jajek, taką starą na sprężynce, och ile mu to frajdy dawało, że ona tak kicała, a ile razy dostałam mini-zawału jak się puknął drewnianą rączką w głowę 😉 Teraz mały chętnie pomaga w kuchni, próbuje coś kroić, wyciąga ze zmywarki, zawsze znajdzie się wspólne zajęcie w kuchni dla rodziców i dziecka 🙂

  6. Grudzień to dobry czas, aby zaprosić malucha do kuchni, wszak to czas pierników ;). Ja kocham gotować i piec i nie wyobrażam sobie aby mój maluch nie urzędował ze mnacw kuchni, a jak będzie? Zobaczymy, narazie ma 3 miesiące :). Myśle sobie ze taka zabawa w kuchni uczy także podziału obowiązków i współpracy 😉

  7. Gosia zawsze będę się od Ciebie uczyła. Jesteś o wielą mądrzejszą i bardziej dojrzałą mamą. Zawsze mnie TWoje wpisy zawstydzają. ZAwsze chciałam spędzać czas z małą w kuchni, ale gdy coś robię ona zawsze wszystko rozwala i kończy się tylko niepotrzebnymi nerwami. Moje dziecko chce już – a ja nie jestem w stanie opanować gotowania i czyszczenia jej w tym samym czasie 🙁 Koniec końców różnie się to kończy, choć na blacie siedzi ze mną zawsze. Często po prostu układa sobie przyprawy w słoiczkach, czasem coś dam jej do pomieszania. Z ciastek zwykle nam nic nie wychodzi, bo nie umiem jej wytłumaczyć, że nie opieramy się rączkami o ciasto, bo nic z tego nie wyjdzie – zwykle jest całe podziurawione 😛 tysiącami odcisków paluszków 😛

  8. Madzia spokojnie u nas czasem też bywały nerwy. Aż nauczyłam się to rozdzielić. Wchodzimy do kuchni i wrzucam na luz. to przyjdzie z czasem. Ja od Ciebie też biorę lekcje życia.

  9. My właśnie na dziś po szkole mamy zaplanowane wspólne pieczenie ciasteczek. Marcinek uwielbia ze mną urzędować w kuchni. Też jak był w wieku Twojego Jasia potrafił zrobić rosołek i kotlety 😉 I bardzo to lubi. Dlatego też zaopatrzyłam się w takie wałki z grawerami, my mamy w renifery, wykrawaczki do ciastek i inne gadżety. Głównie z myślą o dzieciach ale mnie samej też to sprawia frajdę 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *