Grudzień, magiczny czas oczekiwania i radości. Na święta Bożego Narodzenia czekaliśmy wszyscy. Myśleliśmy, że końcówka roku będzie dla nas bardziej łaskawa, jednakże okazało się, że jest inaczej. Cały czas mieliśmy nadzieję na rodzinne święta. Zazwyczaj na Wigilii spotykaliśmy się w 14 osób.  Tym razem spędziliśmy je tylko z dziećmi, bez wyjazdów i spotkań z dalszą rodziną. Było na luzie i raczej bez wielkiej pompy. Tak naprawdę od czasu mojego powrotu ze szpitala z Anią, żyliśmy w centrum zachorowań na Covid. Tak naprawdę z najbliższej rodziny nie chorowaliśmy tylko my. Myśl o świętach, jakichkolwiek wyjazdach i spotkaniach mnie paraliżowała. Ostatecznie postanowiliśmy, że święta spędzimy w gronie najbliższej nam rodziny, tylko my i dzieci.

Czy mi żal?,  Nie w tym roku takich właśnie świąt potrzebowałam.  W ciszy, spokoju i izolacji. Oczywiście, że zabrakło nam bliskich osób, z którymi dzielimy nasze radości i smutki, ale tak było bezpieczniej dla nas i dla Ani. Z ważnymi dla nas osobami złożyliśmy sobie życzenia przez Messenger. Teściowa ze względu na kwarantannę musiała spędzić je niestety bez nas. Z jednej strony trochę było mi żal, że moja rodzina nie mogła nas odwiedzić, ale mając w domu niespełna 2 miesięczne niemowlę, postanowiliśmy nie ryzykować i jak na razie wstrzymać się z kontaktami.

Święta w kameralnym gronie

Nie było przepychu, przedświątecznej gorączki, szaleństwa, uginającego się od nadmiaru jedzenia stołu. Była za to grudniowa magia przygotowań do świąt i codzienne odliczanie z kalendarzem adwentowym. Realizacje poszczególnych zadań z kalendarza mogliście śledzić na naszym instagramie. Ten grudniowy czas, to dla naszej rodziny był naprawdę wyjątkowy czas. To były pierwsze święta z Anią, absolutna magia, niesamowita wdzięczność i radość. Możecie się domyślać, że w ostatnich miesiącach świat kręci się koło naszej małej córeczki. Nie zapomnieliśmy oczywiście o starszych dzieciach. Jak się jednak domyślacie 20 i 19-latki żyją już własnym życiem. Mają swój świat. Jasiowi poza szkołą przez cały grudzień starałam się wymyślać zadania w kalendarzu adwentowym. Staraliśmy się je wspólnie realizować i w ten sposób przygotowywać do świąt.

Święta z najbliższymi…

W tym roku święta spędziliśmy po naszemu. Na spokojnie, bez napinki i świątecznego szaleństwa. Bez zbytnich oczekiwań względem siebie i świąt, które często w zderzeniu z rzeczywistością nieco odbiegają od naszych wyobrażeń o świętach idealnych powodując frustrację. To były pierwsze święta, które spędziliśmy w domowych pieleszach sami z dziećmi. Nie zabrakło czasu na sen (ja z Anią, która w nocy uwielbia moje towarzystwo więc odsypiałyśmy do południa).  Święta w tym roku dostosowaliśmy pod potrzeby wszystkich członków rodziny szczególnie tego najmniejszego. Było naprawdę ok.

Mieliśmy czas na czytanie książek, gry planszowe, filmy (dzięki MamaCarla za inspiracje na świąteczne kino z Neflixem) i spacery. Taki totalny reset i nic nierobienie. Delektowaliśmy się „CISZĄ”, przerywaną kwileniem Ani i ciągłym paplaniem Jaśka.  Zajadaliśmy się pysznym sernikiem, który na święta upiekli chłopcy, pożarliśmy ostatnie pierniczki. Plusem skromnych przygotowań do świąt jest to, że nie zmarnowaliśmy nawet grama jedzenia. I o to w sumie chodziło, nie lubimy nic marnotrawić.

Od czasu, kiedy zostałam mamą staram się by moje dzieci rodzinny dom i święta kojarzyły z miłą atmosferą, wspólną krzątaniną w kuchni, zapachem pierogów, pomarańczy i zupy grzybowej. Dbam o to by znalazły pod choinką wymarzony prezent.  Wspólnie co roku ubieramy choinkę, by w domu zrobiło się świątecznie i klimatycznie a w mieszkaniu roznosił się zapach sosny i suszonych pomarańczy.

W tym ROKU……

było inaczej, nie oznacza, że gorzej. Ominął mnie tłok w sklepach, świąteczne zakupy ogarnął mąż, który stara się za dwóch. Prezenty zamawiałam przez Internet i tak było ok. Nie obyło się bez pomyłki, kiedy okazało się, że zamiast prezentu dla mężusia przyszło zupełnie coś innego. Wszystko udało mi się jednak jakoś ogarnąć i odkręcić.

Jestem wdzięczna za to, co mam

W tym roku nie zatraciłam się w świątecznym szaleństwie. Oczywiście wspólnie z Jasiem zrobiliśmy świąteczne kartki, upiekliśmy pierniki i od 1 grudnia odliczaliśmy dni do Wigili z kalendarzem adwentowym. Upoiekliśmy pierniki dla Mikołaja, który w podzięowaniu zostawił prezent. W międzyczasie ogarnialiśmy zdalne nauczanie i prace domowe. Nie czułam potrzeby bycia idealną we wszystkim i jednocześnie chciałam by Jasiek nadal wierzył w Św. Mikołaja.

Jestem wdzięczna za to, że w domu niemal cały trud przygotowań do świąt na swoje barki wziął Paweł. Święta przygotowaliśmy tak naprawdę w dwa dni. Nie było nerwowego przygotowania do Wigilii, sprzątania i mycia okien. Ominęła nas ta nie potrzebna nerwówka. Po co nam to? Czy to, że okna umyte były 4 tygodnie wcześniej spowodowało, że nasze święta były gorsze? Nie, więc chyba o to chodziło. Obyło się bez stresu, przedświątecznej gonitwy i zmęczenia. Wigilia była skromna, ale co najważniejsze spędziliśmy ją w miłej rodzinnej atmosferze z naszymi wszystkimi dziećmi. Byłoza to wielkie poszukiwanie Mikołaja, słuchanie kolęd i czas na rozmowy. Choć tak naprawdę gwiazdą wigilijnego wieczoru w naszym domu była mała Ania, którą rodzeństwo uwielbia i już zaczyna rozpieszczać.

Czas spędzony wspólnie z dziećmi jest dla nas bardzo ważny. Nie wyobrażam sobie wigilii bez nich. Wszystko inne jest jakby na drugim planie. Pomimo tego, że bliźniaki nie są moimi rodzonymi dziećmi, to zawsze będą mi bardzo bliskie. A czas, który spędzamy razem jest dla nas bardzo ważny. Od zawsze staramy się dbać o dobre relacje z NASZYMI DZIEĆMI.  Staramy się by dzieciaki z naszego wyniosły wspomnienia, w których będziemy fajną kochającą się rodziną. Tak, też staramy się żyć. Choć są dni, kiedy potrafimy nieźle się posprzeczać to i tak nie zmienia naszego szacunku do siebie i relacji z dziećmi. Wiem, że to, co dajemy im teraz, pozostanie z nimi na całe życie. To właśnie teraz tworzą się najwspanialsze wspomnienia, które będą również naszymi wspomnieniami. Być może, za kilka lat to właśnie te święta będą wspominać, jako jedne z najpiękniejszych momentów swojego dzieciństwa.

Święta nie muszą być idealne, aby można było z nich czerpać to, co najważniejsze, czyli rodzinną atmosferę. Czasem wymagając od siebie i innych zbyt wiele, jesteśmy podminowani i rozczarowani, kiedy nam coś nie wyjdzie. Może warto spojrzeć na to z innej strony i cieszyć się z tego, co mamy. Choć nie powiem, święta bez śniegu nie maja już tej swojej magii.

Ile razy chcieliście przed świętami sie gdzieś zaszyć, spędzić je poaz adomem, np w górach lub gdzieś indziej. Ja nie raz marzyłam o świętach w górach.

A Wy jak spędziliście świąteczny czas?

Wpis powstał w ramach akcji #blogrudzień,  Przez cały grudzień będą pojawiać kolejne wpisy o tematyce okołoświątecznej. Znajdziecie je na tych blogach:

1 grudnia Dagmara dziubdziak.pl

2 grudnia Paulina dramabeautyy.blogspot.com

3 grudnia Roksana kopanina.pl

4 grudnia Carla mamacarla.pl

5 grudnia Wiktoriamiye.eu

6 grudnia Iga znaciskiemnaszczescie.pl

7 grudnia Asiahumoryzmory.wordpress.com

8 grudnia Ania doherbaty.pl

9 grudnia Marta dzieciorka.pl

10 grudnia Magdalena magdam.com.pl

11 grudnia Michał atrakcyjne-wakacje-z-dzieckiem.pl

12 grudnia Marlena mamatosiaczka.blogspot.com

13 grudnia Karolina zkubkiemkawy13.blogspot.com

14 grudnia Natalia zcukremalbowcale.com

15 grudnia Karolina wysmakowana.pl

16 grudnia Ewelinamamaijulka.blogspot.com

17 grudnia Beatapunktsiedzenia.pl

18 grudnia Amn ksiazki-oczami-amn.pl

19 grudnia Kasiasklerotyczka.pl

20 grudnia Adriannanawysokimobcasie.pl

21 grudnia Kamilaznaciskiemnaszczescie.pl

22 grudnia Igawww.przedslubem.com

23 grudnia Aleksandra jasiovo.blogspot.com

28 grudnia Małgosia www.jaskoweklimaty.pl

29 grudnia Adrianna nawysokimobcasie.pl

30 grudnia Magdawww.mumslife.pl

24 thoughts on “Święta w kameralnym gronie, czyli święta po naszemu”

  1. Super, że mimo przeszkód dobrze spędziliście święta. Ja Wigilii nie wyobrażam sobie bez rodziny, ale my akurat doskonale zmieściliśmy się w podanym rygorze. Wielkanoc z kolei obyła się bez rodzinnego śniadania i obiadu jak zwykle, ponieważ zostaliśmy w domu i przyznam, że niby bardziej świętuję Boże Narodzenie, ale przez takie nieświętowanie Wielkanocy zapomniałam, że takie święto w ogóle było w tym roku. Nie chciałabym by tak stało się i z tymi świętami.
    Pozdrawiam 🙂

  2. My święta spędziliśmy we trójkę, jedynie w Wigilię wpadli do nas sąsiedzi (sąsiadka pracowała do 22, a że następnego dnia rano wyjeżdżali na święta to zaprosiliśmy ich do nas na późna kolacją wigilijną). Generalnie jestem przyzwyczajona do spędzania świąt w wąskim gronie, ponieważ jestem jedynaczką 🙂

  3. Ja zazwyczaj spędzam Święta tylko z najbliższą rodziną, więc nie było dla mnie różnicy większej. Takie kameralne Święta pozwalają skupić się na najbliższych. Jest w końcu czas na rozmowy, zdjęcia, wspólne chwile.

  4. Było inaczej, ale i tak pięknie. Nasza pierwsza Wigilia w czwórkę, którą robiłam sama. Możliwe że przy tej tradycji zostaniemy. Zwykle spotykamy się tylko z najbliższą rodziną. A sylwester spędzamy w domu, bo wolimy na imprezy wybrać inny dzień, więc tak wiele się nie zmieniło. Emocjonalnie ten rok był dziwny. Było lepiej i gorzej. Ale i tak więcej plusów.

  5. Każdy podejmuje własne wybory, najlepsze dla niego w danej chwili. Widocznie dla Was najlepiej było spędzić je właśnie tak 🙂 Dobrze, że jesteście zdrowi!

  6. Powiem Ci Gosia, że my mieliśmy podobne Święta 3 lata temu, na Wigilię przyjechała do nas tylko moja mama. Nie było wtedy covidu, ale Helenka miała raptem miesiąc, dlatego nie chcieliśmy nigdzie jeszcze z nią jeździć. Było wspaniale, spokojnie, inaczej – ale równie pięknie 🙂
    P.S. Cieszę się, że skorzystaliście z poleceń Netflixowych! 🙂

  7. U nas na szczęście spotkał ósmy się wszyscy przy stole. Jednak był to czas, kiedy byliśmy cali dla siebie. Mogliśmy porozmawiać, cieszyć się potrawami. W tym roku nie szykowałam wiele. Przez tę całą sytuację, jakow tak bardziej oczekiwaliśmy tych świąt. To był mimo wszystko piękny czas. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! 🙂

  8. W tym roku spędziliśmy świąeta w kameralnym gronie, ale było cudownie. Mimo cięzkiej sytuacji i obostrzeń udało nam się choć porozmawiać z tymi, do których nie udało sie pojechać. Wszystko nadrobimy – ja w to wierzę 🙂

  9. Małgosiu , piękny wpis 🙂 To musiały być dla Was cudowne święta i też się pochwalę, że moje też takie były 😉

  10. Nie takie kameralne to Wasze grono 😉 Musicie mieć całkiem wesoło. My też święta w gronie domowników – nasza czwórka i nowy członek rodziny – psiur 🙂

  11. Te święta chyba dla każdego były trochę inne niż zazwyczaj, ale cieszę się, że udało Wam się je spędzić rodzinnie i fajnie 🙂 Cudne zdjęcia dzieciaków, Ania jest przeeeesłodka 🙂

  12. U nas też nie udało się spotkać ze wszystkimi z rodziny, ale takie mamy czasy. Mam nadzieję, ze w przyszłym roku będzie lepiej.

  13. U nas święta też na spokojnie i bez pośpiechu 😉 Były inne, ale równie wyjątkowe jak w poprzednich latach 😀

  14. Pamiętam spędzanie Świąt z takim maleństwem, to jest niezwykłe przeżycie. Wszystko nabiera wtedy głębszego wymiaru, nawet kolędy brzmią inaczej 🙂 U nas też było kameralnie w tym roku, nawet bardziej niż u Was, bo jest nas czworo + zwierzaki. Było inaczej niż zwykle, ale też pięknie. Chyba najbardziej magiczną chwilą była ta, kiedy dzieci odkryły, że pod choinką pojawiły się prezenty 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *