Pierwsze dni w przedszkolu to było dla nas naprawdę duże wyzwanie. Stres przed rozstaniem zrobił swoje. Słysząc pierwszego dnia płacz Jasia przez 45 minut miałam ochotę się poddać i wrócić po niego. Ale nie dałam rade i bardzo dobrze. Bo wiem, że gdybym wtedy zwątpiła dziś wyglądałoby to zupełnie inaczej. Jaś najbardziej bał się tego, że po niego nie wrócę. Nigdy się prawie nie rozstawaliśmy  przeze te nasze wspólne 2 latka. Cały czas dopytywał czy mamusia będzie przedszkolu. Oczywiście nie oszukiwałam go i jak mówiłam, że ja go tylko odprowadzę i po obiadku go zabiorę to już był płacz. Dlatego przez pierwsze dni zabierałam go zaraz po obiedzie, i będę go odbierała przez najbliższe 2 tygodnie.

Z zazdrością patrzyłam jak dzieciaki wesoło przychodzą do przedszkola, dają mamie lub tacie buziaka i już ich nie ma. Oj jak ja chciałam być na ich miejscu, a tu Jaś trzymał się kurczowo moich rąk i mówił „Mamo, ja chcę do mojego domku” lub „ja chcę do mamusi, do mamusi”. Wiem, że taki czas jest przed nami, potrzeba tylko całą masę cierpliwości. Pani nauczycielka powiedziała mi, że jak przetrwamy pierwszy miesiąc, to dalej będzie tylko lepiej. I tego się trzymam. Pierwszy tydzień był dla nas szkołą życia, tygodniem pełnym emocji i łez.  Widać, że Jaś ciężko znosi rozstanie ja zresztą też.

Pierwsze dni w przedszkolu były dla nas niezła szkołą życia. Ale daliśmy radę. Dziś po tygodniu od pierwszego rozstania jest już dużo lepiej. Po powrocie z przedszkola śpiewa piosenki, sam zaczyna opowiadać, co robił i jest ok. Pierwsze dni w przedszkolu to był trudny czas zarówno dla Jasia, jak i da mnie. Po 2 latach wspólnego życia, leniwych poranków nagle taka zmiana. Zmiana o 180stopni. Nowe miejsce, panie i obce dzieci, to był dla Jasia mega stres. Nic w tym dziwnego, bo nagle oderwany od mamy i od życia, jakie znał do tej pory nie mógł się pogodzić ze zmianami, jakie mu zafundowaliśmy.

Jak ułatwić dziecku aklimatyzację w przedszkolu?

  1. Rano staraj się szybko pożegnać i wyjść z przedszkola długie rozstania tylko potęgują stres. Zdecydowanie trzeba do minimum skrócić czas rozstania. U nas chyba to działa. Płaczu z dnia na dzień jest coraz mniej.
  2. Nie zmuszaj dziecka do opowiadania, co wydarzyło się w przedszkolu. Zaczekaj aż sam będzie na to gotowy, u nas to działa. Ja nie wypytuję a Jas sam zaczyna mówić  że ciocia Ola opowiadała bajkę.
  3. Bądź zawsze na czas. Przyprowadzaj i odbieraj dziecko punktualnie. Jeśli umawiasz się, że przyjdziesz po obiedzie, to dotrzymaj danego słowa, bo dziecko nie zna się na zegarku ono żyje od posiłku do posiłku. I jeżeli Ty, jako rodzic nawalisz to dziecko straci do Ciebie zaufanie.

Nawet, jeśli na początku zastanawiałam się czy na pewno dobrze robię, i czy dla Jasia to nie za wcześnie. Wiem, że musimy dąć sobie czas na oswojenie się z sytuacją. Ostatnio też trochę czytamy o przedszkolu i przedszkolakach i odkryliśmy rewelacyjna książkę „Nowa w przedszkolu” i czytamy ja po kawałku codziennie i wiecie, że chyba to działa. Bo Jaś coraz bardziej się przekonuje do przedszkola. Recenzja tej świetnej jak dla nas książki już niebawem na blogu.

Przedszkole to też wydatki i to całkiem nie małe.

Co u nas dziecko musi ze sobą zabrać do przedszkola? W naszym przedszkolu każde dziecko musi mieć zapewnioną odzież na zmianę, te starsze dzieci też. Jeśli w przedszkolu odbywa się leżakowanie, to trzeba dodatkowo dać dziecku piżamkę i pościel. Choć wiem, że niektóre przedszkola mają pościel zapewnianą. Bo to, co ja zobaczyłam w naszym przedszkolu to szok,  Pani dyrektor obiecała, że zakupi nowa pościel i leżaki dla maluszków. Póki, co Jaś na razie jest odbierany przed leżakowaniem.

Oczywiście każde przedszkole ma własne regulaminy i wymagania. Dlatego warto zapytać przy zapisywaniu dziecka, co konkretnie będzie potrzebne. U nas w przedszkolu na początku września jest zbierana składka, w ramach, której przedszkole zapewnia naszym dzieciom  artykuły biurowe i higieniczne jak chusteczki  ręczniki jednorazowe. Składka u nas to koszt 70 zł na rok. Czy to  dużo? Ja uważam, że nie. Mi ogólnie bardzo podoba się taka forma zakupów, ponieważ wszystkie dzieci maja takie same przybory i nie będą próbowały sobie nawzajem zabierać. My musieliśmy tylko przynieść do przedszkola piżamkę oraz ubranka na zmianę w razie gdyby dziecko się zabrudziło, zasikało, bo takie przypadki w tych najmłodszych grupach zdążają się dość często. Oraz kapcie na zmianę.

Wyprawka dla przedszkolaka jest nieuniknionym wydatkiem dla rodzica. Wyprawka przeważnie jest niemałym, lecz obowiązkowym kosztem każdego rodzica. Poza ubezpieczeniem 44zł i składką na radę rodziców  w kwocie 120 zł rocznie to dodatkowy koszt. W związku z tym, że w naszym przedszkolu wyprawkę kupuje się z pieniędzy składkowych, takich zbieranych typowo na wyprawkę. Z rzeczy ponad to ja Jasiowi kupiłam plecaczek z Myszka Miki, oraz kapcie. Wyprawkę i inne gadżety dla małego przedszkolaka możecie podejrzeć tu http://babyandtravel.pl/.

A tak wygląda nasz:) Jest piękny,  idealny dla przedszkolaczka.

IMG_8754

Taki wybór plecaczków z serii, którą ja wybrałam dla Jasia jest dostępny w sklepie.

Pierwsze wejście do przedszkola, zakładanie kapci. To dopiero było przeżycie.

IMG_8385

Na zdjęciu  widać jak Jaś ściska swojego króliczka, którego sam sobie wybrał z całej masy innych pluszaków, jako towarzysza do przedszkola. Warto pamiętać o pluszowym przyjacielu do przedszkola. To na pewno pomaga dziecku oswoić się z lękami. U nas jest to mały zwykły królik.

IMG_8761

IMG_8762

Powroty z przedszkola też są ważne, warto czasem zrobić dziecku niespodziankę i iść  z nim na lody. A tak kroczy dumny 2 letni przedszkolak. Myślę, że nasz czas aklimatyzacji z nowym miejscem powoli dobiega końca, bo jak mój 2 letni przedszkolak wraca do domu i śpiewa piosenkę lub opowiada czerwonego kapturka to chyba nie jest źle. Ja uważam, że podjęłam bardzo dobra decyzję, może troszkę kosztowało płaczu na samym początku, ale teraz już jest w miarę ok. Oczywiście, że jeszcze sobie popłakuje czasem, ale to tylko jak go odprowadzam i trwa to chwilkę. Warto spróbować, a jak coś pójdzie nie tak, dziecko długi czas będzie źle reagowało na przedszkole to zawsze możemy zrezygnować z przedszkola.

20 thoughts on “Przedszkole. Pierwsze koty za płoty.”

  1. Cieszę się, że ten etap mamy już dawno za sobą. Ciężko było, ale na szczęście szybko przeminęło, niedługo będziesz z uśmiechem wspominać te pierwsze dni w przedszkolu.
    Przedszkole wpływa bardzo rozwojowo na te maluszki, widać już po twoim synku choćby jak sobie podśpiewuje. Zobaczysz jak szybko zacznie robić postępy w kolejnych etapach nauki przewidzianej w przedszkolu, będziesz na pewno mile zaskoczona.
    buziaczki :*

    1. Ja już widze duzy postęp, choć Jaś ma 2 latka świetnie to mówi, ale teraz coraz to nowe piosenki, wierszyki i ostatnia bajka o czerwonym kapturku skruszyły moje serce. Uważam że podjęłam dobra decyzję by jednak to było przedszkole a nie żłobek.

  2. Ja w przyszłym roku będę mieć takie przeżycia, wiem że też lekko nie będzie bo córcia jest ze mną bardzo zżyta. Będzie płaczu pewnie co niemiara, a Jaś jest bardzo dzielny!

  3. Świetnie sobie radzicie, tylko pozazdrościć :)))
    Ja sobie jeszcze nie wyobrażam czasów przedszkola, zbyt odległe mi się wydają, mam nadzieję, że cza s nie będzie pędził za szybko 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *