Trzy tygodnie temu to właśnie w Kazimierzu Dolnym mieliśmy przyjemność zakończyć nasze troszkę przedłużone wakacje. Wprawdzie to był tylko jeden dzień, ale jakże intensywny.  Jasiek miał dodatkowe dwa dni wolnego od przedszkola a my mieliśmy okazję nacieszyć się sobą i powspominać nasz poprzedni wyjazd do Kazimierza. I co moje pierwsze wspomnienie z tym miastem to maliny. Przepyszne soczyste, zakupione w hurtowej ilości w Skowieszynku nieopodal Kazimierza. Czeka mnie jeszcze do opisania część z wyprawy do Magicznych ogrodów i Farmy Iluzji, ale to już za kilka dni.

Dziś zapraszam Was do oglądania i przeczytania co z naszym 4 latkiem udało się nam zwiedzić w malowniczo położonym Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. We wrześniu    mineło 10 lat, kiedy po raz pierwszy przyjechaliśmy tu na kilka dni, ale wtedy jeszcze sami bez dzieci. Jasia nie był na świecie a Kacper został z babcią.

Ta wycieczka była zorganizowana typowo pod naszego 4-latka. W planach była wspomniana Farma Iluzji i Magiczne ogrody, udało się nam odwiedzić oba obiekty, choc pogoda płatała nam figla. Przypadkiem udało się nam jeszcze zwiedzić Czarnolas. Ten słynny, Kochanowskiego. Tak już mamy, gdy przypadkiem pojawia się na trasie coś, co nas zaciekawia, to się nie wahamy ani sekundy, skręcamy. Warto zbałamucić trochę czasu, drugi raz może nie być okazji. I nie żałujemy tej decyzji.

W ostatnich dniach wakacji zrobiliśmy sobie mały urlop i postanowiliśmy zwiedzić Kazimierz Dolny. Rynek, Górę Trzech Krzyży, zamek i wąwozy. Zaplanowane mieliśmy również pobliskie atrakcje dla najmłodszych, czyli Magiczne Ogrody i Park Rozrywki Farma Iluzji.

Magiczne Ogrody w Janowcu. Ta niezwykła kraina została stworzona w oparciu o baśniową historię.  Magiczne Ogrody  w Janowcu zafascynują nie tylko Twoje dziecko, ale na pewno całą rodziną spędzicie tam wspaniałe chwile. My tu byliśmy, więc niebawem pewnie podzielimy się wrażeniami z pobytu z krainy baśniowych postaci.  Jasiowi bardzo sieę spodobało to miejsce.

Wcześniej w drodze do Kazimierza pojechaliśmy oddalonej om 50 km Farmy Iluzji. Park Rozrywki Farma Iluzji to miesjce w którym  dzieci nie wiedzą co to nuda.

Nie dałoby się tego wszystkiego zrobić w jeden dzień, więc postanowiliśmy jedną nockę zostać w centrum Kazimierza, tak by wieczorkiem móc nacieszyć się przepięknym rynkiem. Natomiast z samego rana odwiedzić kilka najatrakcyjniejszych i dostępnych dla nas miejsc w samym sercu Kazimierza. Tym razem zamieszkaliśmy prawie w samym centrum tego niezwykle uroczego miasteczka, ostatnio mieszkaliśmy na jego obrzeżach. Zatrzymaliśmy się w fantastycznym miejscu w Pensjonacie Kazimierskim.

Kilka słów o Kazimierzu Dolnym

Kazimierz Dolny, inaczej nazywany Kazimierz nad Wisłą to miasto położone w województwie lubelskim, dokładnie w powiecie puławskim. Usytuowane nad samiuśką Wisłą, dokładnie w Małopolskim Przełomie Wisły, w zachodniej części Płaskowyżu Nałęczowskiego. Historycznie położony jest w Małopolsce (początkowo w ziemi sandomierskiej, a następnie w ziemi lubelskiej). Jest siedzibą władz miejsko-wiejskiej gminy Kazimierz Dolny. To część trójkąta turystycznego: Puławy – Kazimierz Dolny – Nałęczów

Zabytki, które udało się nam odwiedzić:

  • Rynek w Kazimierzu
  • Kościół farny św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja
  • Zamek w Kazimierzu Dolnym – ruiny z wieku XIV-XVI w.
  • Wieża obronna (stołp) z 2 poł. XIII lub XIV w.
  • Wzgórze Trzech Krzyży w Kazimierzu Dolnym

Stara chata

Zabytkowy dom porośnięty mchem,  warta obejrzenia, tym bardziej, że jest po drodze do Wąwazu Korzeniowego.   Wewnątrz    otwarta kawiarnia ,,Chata Kazimierska” ulokowana w zabytkowych wnętrzach XVII wiecznego krytego slomą siedliszcza. Wygląda zjawiskowo.

Wzgórze Trzech Krzyży w Kazimierzu Dolnym

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Kościół farny św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja

Zamek w Kazimierzu Dolnym – ruiny z wieku XIV-XVI w.

Wieża obronna (stołp) z 2 poł. XIII lub XIV w.

Więcej o zabytkach możesz przeczytać  tu-klik.

Co mogę napisać o samym pensjonacie, w którym się zatrzymaliśmy?

Pensjonat Kazimierski to duży, zadbany budynek pobudowany naprzeciw rzeki, dzięki czemu mogliśmy nacieszyć się widokiem na wodę. Dosłownie przejście przez ulicę i znajdowaliśmy się nad brzegiem Wisły. Czekała na nas przesympatyczna pani w recepcji, która sprawnie nas zameldowała i pozwoliła nam prawie po całym dniu zwiedzania i jazdy odpocząć w pokoju. Miło, jasno, klimatycznie, to czuć już od samego wejścia.

Kacik z grami dla dziecia. Super, sprawa szczególnie podczas zameldowania się w pensjonacie.

Piękna galeria w holu

Pokój, w którym zamieszkaliśmy był bardzo przytulny i nastrojowy. Wszystko idealnie przygotowane na nasz przyjazd, ręczniki, drobne słodkie upominki- niby tak niewiele, ale od razu widać, że obsługa traktuje gości z szacunkiem. Dodatkowo do strefy Spa szlafroki i kapcie na zmianę, co nie jest częstym zjawiskiem nawet w super ocenianych hotelach. Zgonie z naszym zamówieniem, na Jaśka czekało jego własne łóżko, z którego był bardzo zadowolony, i całą nockę w nim przespał. Łóżko było w postaci jednoosobowej dostawki.

W całym pensjonacie  jasno i czysto, czyste wykładziny na podłodze, niestety czasem spotyka się je w różnym stanie, jasne firanki, przestronna łazienka. Czego chcieć więcej? Oprócz tego z naszego pokoju mieliśmy do dyspozycji mini taras, na którym wieczorem mogliśmy posiedzieć w spokoju. Rankiem fajnie było posiedzieć na zewnątrz i delektować się  pyszną kawą.

Do dyspozycji mieliśmy jacuzzi oraz saunę, z której oczywiście z miłą chęcią oboje skorzystaliśmy. Wprawdzie na zmianę, ponieważ Jasiek nie mógł tam z nami wchodzić, a potem ja dostałam jeszcze 30 minut wolnego czasu na relaks w jacuzzi, a chłopcy już poszli do pokoju. Niestety z powodu braku czasu nie skorzystałam z zabiegów w gabinecie masażu, a nie powiem, że mnie nie kusiło, choć kto wie gdzie zaplanujemy sobie wiosenne wakacje. Może to będzie kolejny weekend w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą.

Nocka mineła nam bardzo szybko, przegadaliśmy ją do 2 w nocy.  A rankiem  trzeba było choć troszkę czasu znaleźć na zabawę i czytanie ksiażeczek i kolorowanie.  Nad ranem mieliśmy nie proszonego gościa w naszym łóżku, ale tata oddał mu swoje miejsce.

W cenie pobytu otrzymaliśmy od właściciela pensjonatu uroczystą kolację i następnego dnia śniadanie. Szczerze dawno nie jadłam tak pysznego pstrąga. Mój maż zamówił sobie tagaliette z łososiem, czego mu potem troszkę zazdrościłam. Danie wyglądało obłędnie, choć nie mogę powiedzieć mój pstrąg tez prezentował się znakomicie. Uwielbiam ryby i jeżeli mam okazję się nimi zajadać, to, to robię. Jasiek zajadał się przepysznym rosołkiem i zestawem dziecięcym, w tym pulpeciki z kurczaka, frytki i warzywa na parze. Potem przyszła pora na przepyszne desery, po których stwierdziłam, że chyba jestem już za bardzo przejedzona. Jak tu odmówić sobie przepysznej bezy z borówką i miętą lub sorbetu truskawkowego.

I tak powitał nas następny dzień 🙂 

 

Rankiem w restauracji hotelowej zjedliśmy śniadanie, do dyspozycji mieliśmy bufet w postaci szwedzkiego stołu. Wybór przekąsek, dań i produktów był naprawdę imponujący. Od siebie polecam na deser przepyszną szarlotkę na kruchym cieście. Po prostu przepyszna. Po śniadaniu wymeldowaliśmy się i zwiedzaliśmy dalej Kazimierz. Choć już nie byliśmy gośćmi Pensjonatu Kazimierskiego, to pozostawienie samochodu na hotelowym parkingu nie było problemem. Niby drobiazg, ale zawsze miło.

Zdecydowanie, gdybym miała opisać pensjonat jednym zdaniem brzmiałoby ono tak. To miejsce jest wyjątkowe, niezwykle eleganckie z najsmaczniejszą kuchnią, jaką udało mi się jeść w ostatnim roku na wyjeździe. Miejsce, gdzie chciałabym kiedyś wrócić, kto wie może, za jaki czas.

Obsługa  w Pensjonacie jest na bardzo wysokim poziomie, trafił się nam przesympatyczny i bardzo rozmowny kelner. Mieliśmy okazje skosztować przepysznych lokalnych wędlin, zaskoczył mnie duży wybór produktów na śniadanie, a wszystko w 90% przygotowywane przez kucharzy w restauracji lub od lokalnych rolników. Wędliny, warzywa, twarogi- wszystko nasze polskie i zdrowe. Tu liczy się jakości, a nie ilość, i to nam bardzo się podobało.

Jak spędziliśmy ten dzień w Kazimierzu?

Jeden dzień na Kazimierz to za mało, choć odwiedziliśmy wszystkie te miejsca, które sobie zaplanowaliśmy.  Rankiem po przepysznym śniadaniu zjedzonym w pensjonacie wybraliśmy się na dłuższy spacer po okolicy. Odwiedziliśmy dobrze znane nam miejsca i pokazaliśmy je Jasiowi. Choć może nie wszystkie nam udało się odwiedzić, to jak dla 4-latka i tak było tego sporo. Priorytetem było wejście na górę trzech krzyży i na zamek. Po wejściu na górę, gdzie Jasiek zostawił swojego słonecznika w prezencie pod jednym z krzyży, zeszliśmy na dół, i poszliśmy zwiedzać ruiny Zamku oraz Basztę. Z Baszty można podziwiać przepiękną panoramę na całą okolicę i wijącą się w oddali Wisłę. Cudowne widoki, kilkadziesiąt schodów do pokonania, ale cóż to dla nas. A jakie wspomnienia na kilka kolejnych lat, dla nas i naszego synka.

Kazimierz Dolny-jeden  dzień w miejsccu, do którego wracam wspomnieniami

Ach te wspomnienia, oboje z Pawłem mamy fantastyczne wspomnienia, taki cudowne migawki z poprzedniego wyjazdu do Kazimierza w 2007 roku. Ach, my tacy piękni i młodzi. Mnóstwo cudownych wspomnień z tego czasu, kilkadziesiąt pamiątkowych zdjęć, które ostatnio razem z Jasiem oglądaliśmy i kilka małych tajemnic, o których nie powiemy chyba nikomu. Cudownie, że na nowo udało się nam poczuć ten klimat, na nowo poczuć się trochę jak wtedy, wprowadzić do naszego związku odrobinę magii i świeżości.

Rynek w Kazimierzu Dolnym

Potem były przepyszne lody truskawkowe zjedzone na rynku, kogut zakupiony przez Jasia, pamiątkowa kredka z napisem Kazimierz Dolny, spacer po bulwarze nad Wisłą, i nadszedł czas, kiedy trzeba było się zbierać, bo w planach mieliśmy Magiczne Ogrody. Cały czas byliśmy na łączach czy uda się nam je odwiedzić, ponieważ dzień wcześniej ze względu na pogodę niestety były zamknięte.

Oczywiście nie mogłam odmówić sobie zakupu lawendy, którą uwielbiam.   Jasiowi bardzo spodobały się szyszki chmielu.  To te małe zielone szyszki na zdjęciach powyżej.   W najbliższej okolicy rośnie tego bardzo dużo.

Studnia miejska

Studnia w centrum Rynku ma kilkusetletnią historię. Była niegdyś zdrojem ulicznym. Pod koniec XIX w. otrzymała pompę abisyńską, co ułatwiało czerpanie wody.

Cały nasz wyjazd tym razem wyjątkowo dostosowany do Jasia, atrakcje, które mu zapewniliśmy przez te dwa dni spokojnie wystarczyły by na tydzień, ale chcieliśmy w ten sposób zakończyć jego wakacje przed przedszkolem i zmianami, jakie nadchodziły w naszym życiu. Wiadomo człowiek szybko się przyzwyczaja do dobrego i kiedy przyszedł czas wyjazdu i pożegnania się z Kazimierzem zrobiło mi się nieco smutno na duszy. Smutno, dlatego że kiedyś właśnie tu zostawiliśmy cząstkę siebie, której cząstkę być może teraz szukaliśmy. A wiecie co było wspaniałe? To, że teraz mogliśmy te piękne miejsce pokazać osobie, którą oboje kochamy najbardziej na świecie. Jak pewnie się domyślacie starszy syn nie chciał jechać, bo takie atrakcje nie są odpowiednie na prawie 18-latka, ale dla niego też przygotowaliśmy coś super. O czym pewnie będzie niebawem na blogu.

Co mi się podoba na naszych wyjazdach?

Jedno, przede wszystkim to, że nie denerwujemy się tak na siebie, chyba że podczas drogi 🙂   poza małymi konfliktami w aucie,  na wyjazdach    czas inaczej nam mija, kiedy mamy więcej czasu na rozmowę i bycie ze sobą. Oboje wolimy w ciągu roku wyjechać na kilka krótszych wyjazdów, by móc co jakiś czas nacieszyć się tą wolnością. To odpowiada nam bardziej niż spędzić 2 tygodnie ciurkiem na gorących plażach, a potem cały rok z utęsknieniem wyczekiwania urlopu. Tak swoją drogą nie lubię, kiedy jest zbyt gorąco, a Polska jest przecież taka piękna i tyle mamy tu jeszcze do odkrycia.

A teraz mała niespodzianka dla Was:

Dzięki uprzejmości właściciala Pensjonatu Kazimierskiemu osobom, które zatrzymają się w pensjonacie na hasło

” Obiad dla dwojga”

otrzymają darmowy trzydaniowy obiad podczas pobytu w pensjonacie.

 

 

Czas teraz wracać do rzeczywistości, my w tym roku na razie dalsze wyjazdy mamy wyczerpane. Mam jednak nadzieję, że za jakiś czas uda się nam wyskoczyć całą rodzinką na narty. Pod warunkiem, że zdrowie i pogoda dopisze.

A Wam gdzie ostatnio udało się pojechać, czy to samemu czy z dziećmi? Co nam możecie polecić z miejsc, które Was zachwyciły?

28 thoughts on “Kazimierz Dolny-jeden dzień w miejsccu, do którego wracam wspomnieniami”

  1. Świetne zdjęcia i co za śliczny mały przystojniak :))
    Byłam dwa razy w Kazimierzu, kilka lat temu, ale mam do tego miejsca ogromny sentyment, z chęcią bym tam wróciła 🙂

    Pozdrawiam 🙂

  2. fantastyczne miejsce cudowne aż chce się tam pobyć i jakie piękne pokoje… ja byłam sama z trójką dzieci w Krakowie: zoo, kopiec kościuszki, muzeum lotnictwa,stary rynek aqapark… byłam tam przez 3 dni było super ale 3 dni to za mało tyle tam atrakcji że przydał by się kolejny weekend. Jest wiele pięknych miejsc tylko kasa potrzebna na atrakcje….

  3. W przyszłym roku już z cała pewnością się tam wybierzemy – a Twój post potraktujemy jako ściągawkę i listę wszystkich miejsc do odwiedzenia 🙂

  4. Uwielbiam to miasteczka za jego klimat, który jest niepowtarzalny i artystyczna dusze. Mieszkałam niedaleko tego miasteczka i każdego roku tam wracam, polecam ci odwiedzić wąwóz jest niesamowicie malowniczy

    1. W wąwozie w tym roku był sam mężuś, a wspólnie byliśmy 10 lat temu. Z Jasiem pogoda nam nie pozwoliła, było zbyt dużo błota i popadało z samego rana a nam zabrako czasu.

  5. Będąc stałą czytelniczą bloga zauważyłam, że sporo podróżujecie! To wspaniałe ile można się u Was dowiedzieć rzeczy na temat polskich miejscowości. Uroki Kazimierza odkryłam dzięki Wam i teraz na pewno się tam wybiorę. 🙂

  6. W Magicznych Ogrodach jeszcze nie byłam. Kto wie może w przyszłym roku się tam wybierzemy, bo widzę, że to fajne miejsce dla dzieci

  7. W Magicznych Ogrodach jeszcze nie byłem. Jednak Kazimierz odwiedzam dosyć często. Zwłaszcza, że mam do niego mniej niż 40 km. To świetne miejsce zwłaszcza na fotograficzne plenery. 😉

  8. Ekstra wycieczka! W Kazimierzu byłam raz, dosłownie na kilka godzin i jakoś do tego pory nie udało mi się tam wrócić. Polska jest obfita w piękno takich miasteczek. Magiczne Ogrody mam na liście obowiązkowych punktów wycieczkowych. W tym roku już pewnie nie, ale za rok na 100%.

  9. Kazimierz ma cudowny Klimat. Mieszkamy niedaleko bo 70 km, i prawie co roku jesteśmy tam na spacerze. Do Magicznych też wpadamy sprawdzić co nowego tam powstało. Miejsca cudowne. Twoje zdjęcia tylko zachęcają do odwiedzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *