Zimą też zastanawiamy się, czy wychodzenie na spacer z dzieckiem to konieczność, ja Wam mówię, że tak. Oczywiście pod warunkiem, że mróz nie jest poniżej 10 stopni Celsjusza i nasze dziecko jest zdrowe. Spacery zima naprawdę warto polubić, pewnie niektórzy zadają sobie pytanie, dlaczego? Odpowiedź jest prosta,  dla zdrowia i odporności naszego dziecka i naszej własnej. Tak ostatnio na wizycie powiedziała mi nasza Pani doktor, która ma bardzo fajne podejście do życia.Zima dla niektórych upragniona pora roku, narty, sanki i inne zimowe szaleństwa. A dla innych czas, w którym najchętniej zamknęli się w domu i z niego nie wychodzili.

Każdy rodzic wiej jak przygotować malucha do wyjścia na dwór, ja dzis proponuję mała ściągę. Nie bójmy się wychodzić z dzieckiem na dwór w mroźne zimowe dni. Jeśli dziecko jest odpowiednio ubrane to na pewno nie stanie mu się żadna krzywda. Świeże powietrze uodparnia organizm naszych dzieci i nasz oraz i ułatwia walkę z wirusami. Spacer na świeżym mroźnym powietrzu to solidna dawka tlenu dla malucha. A dziecko dobrze dotlenione lepiej potem zasypia.

Padający śnieg czy mróz nie są przeciwwskazaniem do wyjścia na dwór nawet z bardzo małym dzieckiem mam tu na myśli niemowlaczki. Spacer nawet w mroźne dni, w słoneczku na pewno naładuje naszego malucha pozytywną energią, a dziecko zobaczy jak świat wygląda zimą. Choć znam przypadek, że maluch do 2 lat w zimę nie wychodził na spacery ogóle, chyba, że do lekarza.

Kilka najważniejszych punktów, na które trzeba zwrócić uwagę wychodząc z dzieckiem na dwór w zimę. Oraz kilka gażdetów bez których nie wychdzimy z domu.

IMG_3748

IMG_3752

Ciepła czapa, super patent z zapięciem pod szyją. Jasek już sam jej nie zdejmuje. Czapa ze sklepu H&M.

IMG_3753

IMG_3756

Ogrzewacze do rąk. PinGo oczywście jest Jasia, syncio nie rozstaje sie z nim a ja dostałam na pocieszeenie małą sówkę.

IMG_3757

Oraz ToGo czyli nasz strażnik rękawiczek. Sluży nam już 2  rok , świetna sprawa.

IMG_3760

Ubierz je ciepło, ale nie za ciepło. Dziecko powinno mieć jedna warstwę ubrania więcej niż Ty. Jeżeli zakładamy dziecku kombinezon pod spod wystarcza ciepłe dresiki. Oczywiście ciepła i dobrze dopasowana czapa to bardzo ważna rzecz, ciepło tracimy przez głowę i stopy. Przy dużych mrozach na ręce zakładamy rękawiczki. Ostatnia nowość, jaka odkryłam to cudowne działanie kominów dla dzieci. Przy dużym wietrze możemy zakryć twarz naszego szkraba tak żeby mroźne powietrze nie go smagało po buzi. Polecam kominy, nie ważne, jakiej firmy, ważne by komin był miły w dotyku i dosyć ciepły. Oraz odpowiednio dobrane buty, ciepłe i wygodne do zakładania tak by naszemu dziecku nie marzły nóżki.

Na zdjęciu komin HobiBobi

IMG_3762

IMG_3766

IMG_3767

IMG_3778

IMG_3785

Przed wyjściem na dwór smaruj buzię dziecka specjalnym kremem. Marka nie ma tu znaczenia, każdemu odpowiada, co innego, ważne by krem był odpowiednio dobrany do panujących warunków atmosferycznych, czyli na wiatr i mróz i ważne by krem był dosyć tłusty. Pamiętajmy o tym by posmarować maluszka ok. 15 minut przed wyjściem tak by zdążył się wchłonąć i zabezpieczył buźkę dziecka. Nie używajcie kremów nawilżających, bo mogą zamarzać, tym samym zrobią więcej szkody niż pożytku. My używamy kremu Nivea i Dzidziusia. U nas się sprawdzaja idealnie.

Jeżeli Twoje dziecko jeździ jeszcze w wózku to pamiętaj o postawieniu mu budki, jeżeli bardzo wieje, u nas niestety na osiedlu są takie przeciągi, że niestety spokojnie nie można pospacerować. Pamiętajmy też o przykryciu malucha kocykiem lub zapięciu śpiworka, jeżeli taki posiadasz. Ja muszę przyznać, że u nas w ubiegłą zimę śpiworek czy to na sanki czy w wózku bardzo się sprawdził. Zdał egzamin na 6+. Dlatego osobiście polecam.  W tym roku również zamierzam z niego korzystać.  Zawsze możesz sprawdzić czy Twojemu maluszkowi jest ciepło dotykając jego karku, jeżeli jest ciepły to znaczy, że wszystko jest ok.

PinGo i ToGo strażnicy cipłych rączek.

IMG_3770

IMG_3774

IMG_3776

Na zimowy spacer warto ze sobą zabrać ciepłe picie i dla siebie i dla dziecka, polecam herbatkę z malinowym sokiem, najlepiej z domowej spiżarni. My w tym roku mamy zrobiony żelazny zapas na zimę. Możesz ze sobą zabrać drobna przekąskę dla dziecka, choć podjadanie na mrozie nie jest zbyt komfortowe. I ostatnio bardzo modne żelowe ogrzewacze do rąk. Warto mieć taki w torbie. My w domu mamy ich kilka, i zazwyczaj jakiś jeździ sobie w torbie. Tylko po użyciu trzeba pamiętać by je wygotować i przygotować do następnego spaceru.

Wygodny wózek i ciepły kocyk na dalsze wyprawy, to idealny zestaw  na zimowe spacery. Nasz ulubiony bardzo ciepły kocyk z MayLily.

IMG_3793

Dziś  przy minus 13 stopniach na spacerze byliśmy ok. 30 minut i uważam, że to wszystko o mogliśmy zrobić. Ale warto było, Jasiek nawet pobiegał na placu zabaw choć po kilu minutach chciał już wracać do domku. Oczywiście czas spaceru i przebywania z dzieckiem na świeżym powietrzu musimy dostosować do warunków atmosferycznych panujących na zewnątrz. Czasem wychodzimy i zabieramy wózek a czasem idziemy pieszo. Czas spacerów dostosowuję do temparatury na dworze i chęci spacerowania przez Jasia.  Należy pamiętać,że bigającemu dziecku na pewno będzie cieplej,  biegając  samo się rozgrzewa.

Wpis nie jest przez nikogo sponsorowany, a poszczególne produkty sa produktami użytkowanymi przez nas juz nawet przez 2 sezony.

21 thoughts on “Spacery zimą, nasze zimowe spacerowe Must Have”

    1. Są różne różniste, ostatnio w Aldim były nawet zwierzaki dla dzieci, biedronki i inne stworki.My mamy jeszcze inne jakies firmówki, na narty są idealne.

  1. ciepłe picie to tak trochę średnio, bo ono zrobi się zaraz zimne a dziecko jak będzie wiedzieć, że jest picie to będzie wołać a zimnego raczej nie damy… ale ogólnie spacery są ok, moje szkraby wolą spacerować niż jeździć w wózku 🙂

    1. Mamy taki ogrzewacz na butelke z lowi , po przełamaniu robi sie ciepłe i trzyma dosyć długo. U nas i wózek i na nóżkach.Wszystko zależy gdzie ruszamy.

  2. Nasze chłopaki zakatarzeni teraz, ale bez gorączki na szczęście. Dowiedziałam się u specjalisty, ze taka mroźna pogoda to idealny czas na spacery 20 minutowe z dzieckiem z katarem po takim mrozie, by udrożnić nozdrza. Mroźne dni nigdy dla nas nie były straszne 🙂

    1. Dziękuję za mile słowa. Takie ogólne podsumowanie. Przeglądałam nasze zdjęcia z ub rku i były sanki, ślizgacze, wózek, bieg w śniegu i było ok. Jasiek wtedy nie chorował wcale.

  3. Dziecko nie wychodziło w zimę przez 2 lata?! Zgroza… Jak tak w ogóle można? Boże… To rodzice też nie wychodzili wtedy do pracy? Ja z utęsknieniem czekałam na zmniejszenie się mrozów do powyżej -10 by wreszcie wypuścić dzieci na dwór tym bardziej, że od tygodnia byli przymusowo uziemieni w domu z powodu choroby.

    1. Tak sąsiadkka z bloku obok, bo sie bała , że się przeziębi. Wiesz ile sie z nia nagadałąm, natłumaczyłam, i nic. My właśnie teraz zmykamy na sanki bo wreszcie troche śniegu u nas sie pokazało. Więc trzeba korzystać 🙂

  4. Hi there, I found your web site via Google while looking for a comparable subject,
    your web site got here up, it appears to be like good. I have bookmarked it in my google bookmarks.

    Hi there, simply changed into alert to your
    weblog via Google, and found that it’s really informative.
    I’m gonna be careful for brussels. I’ll be grateful if you
    happen to continue this in future. Numerous other people will likely
    be benefited out of your writing. Cheers!

  5. Have you ever considered about adding a little bit more
    than just your articles? I mean, what you
    say is fundamental and all. But imagine if you added some great graphics or videos to give your posts more, „pop”!
    Your content is excellent but with pics and videos, this website could undeniably be one
    of the best in its niche. Good blog!

  6. U nas codziennych spacerów nie ma tylko gdy młody chory lub jest rzeczywiście paskudna pogoda (duży mróz, duży wiatr, ulewa). Podobają mi się te ogrzewacze do rąk. Chyba też sobie takie sprawię, jak gdzieś znajdę. Za to my nigdy nie używaliśmy śpiworów, czy kocyków. Po prostu nigdy nie były potrzebne. Od zeszłej zimy młody chodzi cały czas na nóżkach i wózek braliśmy tylko wtedy, gdy był absolutnie niezbędny (zeszłej zimy, tej już w ogóle go nie bierzemy).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *