Czas wakacyjnych szaleństw już się rozpoczął. Plażowanie, kąpiele nad jeziorami, w morzu czasem w rzekach i niby wszystko ok. Jak świat światem zawsze w wakacje pojawia się większe ryzyko wypadków związanych z kąpielami. Nie mam tu na myśli, tylko utonięć ale również udary słoneczne i urazy kręgosłupa, których świadkiem w swoim życiu byłam aż dwa razy. O dwa razy za dużo. Jesteś nad wodą, włącz wyobraźnię, tonie się w ciszy. Utonięcia poza zaginięciami to bardzo częste sytuacje, do których dochodzi w okresie wakacji.

Woda jest dla ludzi pewnie że tak. Fajnie jest zabrać rodzinę, przyjaciół czy znajomych nad zbiornik wodny. Szczególnie jak temperatura na zewnątrz daje się we znaki. Jednak przebywając nad zbiornikami wodnymi, włączmy myślenie. Myślenie nie kosztuje, a jego brak może kosztować nas życie. Naprawdę pomimo tego że czasem myślimy że jesteśmy mistrzami i umiemy świetnie pływać, to nigdy nic nie wiadomo. Woda to żywioł, który czasem potrafi nieźle narozrabiać, mam tu na myśli nurt rzek, który już niejedną osobę pozbawił życia.

Jesteś nad wodą, włącz wyobraźnię, tonie się w ciszy…..

Statystyki za ostatni miniony miesiąc dają do myślenia, że niestety niektórym tej rozwagi jednak zabrakło. Toną zarówno, dorośli jak i dzieci. Toną w ciszy, nie zauważeni przez rozkrzyczany tłum. W wielu przypadkach dorośli niestety będący pod wpływem alkoholu. Wiem rozumiem że alkohol jest dla ludzi, ale idąc nad wodę czy to samemu, czy z własnym dzieckiem bierzesz za nie odpowiedzialność. A wiecie już pewnie po ostatnich akcjach informujących o tym że tonie się bezgłośnie, tonie się w ciszy. I to jest prawda. Więc starajmy się pływać z rozsądkiem i z asekuracją. Sama raz jeden jedyny zachowałam się bardzo nierozsądnie i przepłynęłam jezioro wzdłuż bez żadnej asekuracji. Oj był to pierwszy i ostatni raz, kiedy zrobiłam taką głupotę bo jednak przeceniłam wtedy swoje siły i pod koniec brakowało mi sił, by płynąć. Tak wtedy mi się udało ale mogło skończyć się to dla mnie i moich bliskich zdecydowanie gorzej.

Kolejna sprawa bezpieczeństwa nad wodą to skoki do wody. Przeważnie skoki do wody z pomostów. Sama byłam świadkiem i przeżyłam to strasznie, widząc młodego chłopaka mniej więcej w moim wieku, który niestety po alkoholu postanowił pokazać, jaki to on jest kozak. I jeden skok z pomostu przykuł go do wózka inwalidzkiego na całe życie. Na własną prośbę, ludzie gdzie wasza wyobraźnia. Przyjeżdża grupka ludzi nad jezioro, wchodzą do wody, zupełnie nie znając jego ukształtowania i skaczą na główkę. Dla mnie to totalna głupota. Po co im to ryzyko, kurczę no po co, a potem łzy i żal do losu. Za zmarnowane życie swoje i najbliższych.

Równo rok temu…..(tu niestety  zabrakło wyobraźni)…

Ostatnia niedziela, jesteśmy z dzieciakami na wakacjach nad jeziorem. Ja w campingu usypiam Jasia i nagle słyszę karetkę. Po kilkunastu minutach słyszę nadlatujący helikopter. Leci żółty, oznacza to jedno, że ktoś się topił, albo niefortunnie skoczył do wody. Tak kolejna osoba z uszkodzonym kręgosłupem odleciała w kierunku Płocka. Jego poprzednik, który skoczył 3 lata temu, niestety do dziś porusza się na wózku. I po co, po to, by pokazać przed kolegami co to nie ja. Więc jeżeli Ty czytasz ten tekst, zdarza się że wyjeżdżasz nad wodę popływać, po leżakować, zwyczajnie poplażować zachowaj rozsądek. Tak ja w przypadku jazdy samochodem.

Piłeś, to nie jedź. W tym przypadku znaczy, nie pływaj. Bo połączenie bardzo wysokich temperatur i alkoholu nie jest wskazane. Wchodząc do wody ponosisz ryzyko że nie zabijesz tylko siebie, w przypadku kiedy coś Ci się stanie, zabijesz swoich najbliższych, odbierając im, możliwość wspólnego życia z Tobą.

Jedziesz nad wodę, nie pij. Jeżeli już pijesz, to nie wchodź do wody, po co Ci to ryzyko.

Ryzyko, że wydarzy się coś, nad czym nie zapanujesz. Przebywając nad woda z dzieckiem, absolutnie nie spuszczaj z niego oka choćby na ułamek sekundy. To tylko dziecko nie wiadomo co mu przyjdzie do głowy. O tym że łatwo jest zgubić własne dziecko pisałam kiedyś w tym wpisie (klik).  Woda to niebezpieczeństwo nawet dla tych, co umieją świetnie pływać. Na plaży, nad jeziorem czy morzem włączmy myślenie. Chcesz przestrzec innych, podziel się tym wpisem, może komuś to da do myślenia i uratuje przed zrobieniem głupiego kroku. Przed podjęciem złej decyzji. Decyzji, która zaważy na całym jego życiu i zmyciu jego najbliższych.

Pewnie nie raz byliście świadkami ludzkiej głupoty nad wodą. Ja byłam i to kilka razy o kilka razy za dużo. Jeżeli tak to podzielcie się w komentarzu. Jeżeli uważasz, że tekst powinien dotrzeć do większej grupy odbiorców udostępnij go dalej.

32 thoughts on “Jesteś nad wodą, włącz wyobraźnię, tonie się w ciszy”

  1. Chyba ten sam artykuł czytałyśmy. Mnie też liczby poraziły i tegoroczna znieczulica oraz bezmyślność wczasowiczów:( Mieszkam nad Bałtykiem i prawdę mówiąc latem uciekam z mojego miasteczka, by tabunów „hunów” nie oglądać.

  2. My od wody trzymamy się przeważnie z daleka – nad morzem czy jeziorem większość czasu spędzamy raczej na plaży, a jeśli już nawet wchodzimy do wody, to tylko na bardzo nieduże głębokości i niewielkie odległości od brzegu. Osobiście nie umiem pływać, od dziecka jakoś boję się morskich głębin i mam w sobie duży respekt przed nimi. Może to lepiej, bo wszelkie ryzyko ograniczamy w ten sposób do minimum.

    1. Masz racje zawsze to mniejsze ryzyko, tak jak piszesz unikanie go jest może kluczem do zdrowia. Ja się wody nie boję i raz popełniłam głupi błąd który mógł kosztować mnie życie dlatego nigdy więcej nie będę szalała.

  3. Gosiu oprócz utonięć w wodzie są tez niebezpieczne utonięcia wtórne, suche w domowym zaciszu. Może jakiś post i o tym, bo warto ostrzec.

  4. Takie posty są potrzebne, żeby podnosiły świadomość ludzi. Głównie spotykam się z nadmiernym piciem alkoholu nad wodą, co prawie zawsze niesie ze sobą bardziej/mniej poważne skutki. Przykre.

  5. temat tonięcia zawsze wywołuje u mnie ciarki. niby umiem dobrze pływać i nawet jako dziecko nie zdarzyło mi się zachłysnąć wodą, ale to nigdy nic nie wiadomo. woda to żywioł, niebezpieczny jak wszystkie inne. pokora jest bardzo ważna. pokora i rozsądek.

  6. Dramat ludzi nad morzem teraz uświadamia nam jakimi jesteśmy ignorantami. Śmierć dzieci to coś strasznego. Świetny wpis. Szkoda, że to nie przeczytali wcześniej.

  7. Ni rozumiem zachowania dorosłych, którzy pomimo czerwonej flagi pozwalają dziecku wejść do wody. Szkoda dzieci i ich rodziców bo to cierpienie wielu osób.

  8. Upalne dni zachęcają do spędzenia czasu nad wodą by się trochę ochłodzić. Ja „na szczęście” boję się wody, więc moim relaksem nad wodą jest leżenie w płytkiej wodzie, najchętniej na piaszczystej plaży 🙂 Bardzo dobrze, że piszesz takiego posta i sygnalizujesz ludziom by byli ostrożniejsi!

  9. Nie lubię wody. Moje dziecko od najwcześniejszych miesięcy jest jednak przyzwyczajane do wody i próbuję je nauczyć pływać, żeby chociaż miało szansę. Ale przeraża mnie z jaką beztroską wskakuje do wody (2 latka). Można mieć oczy dookoła głowy ale przy takich dzieciach nigdy nic nie wiadomo…

  10. Jestem przewrażliwiona na punkcie wody. Kiedyś bardzo często mi się śniło, że tonę. Teraz jak jadę z dzieckiem nad jezioro to nie spuszczam go z oka, wchodzimy tylko do pasa. Poza tym coraz częściej się mówi o utonięciu podczas snu. Wystarczy wcześniej zachłysnąć się wodą i może dojść do tragedii. Aż mnie ciarki przechodzą…

  11. Ostatnio właśnie widziałam statystyki, są przerażające. Głupota, ryzyko, czy może życie chwilą im się tak udziela? Mówię tu o przeważnie młodych ludziach, bo to oni skaczą do wody, wypływają za daleko… Co do dzieci. To one nie są świadome, dlatego mają dorosłych rodziców, którzy powinni je chronić. Niestety, czasem dzieje się, że rodzić nie dopilnuje, popełnia błąd, nie myśli. Cierpią przez to niewinne istoty. W Helu widziałam jedną sytuację. Siedzimy na plaży od strony zatoki, jest wieczór. Przychodzi mama, tata, babcia, syn w wieku 14 lat i malec w wieku ok. 3. Przed wejściem na plaże jest tabliczka, żeby uważać bo jest w wodzie, przy brzegu duży spadek. I co się okazuję, że wszyscy gadają ze sobą, zajęci nie wiadomo czym, a 3 latek nagle znajduje się w wodzie i widać mu tylko głowę… Ojciec wpada do wody i wyciąga małego za koszulkę, a jeśli by zareagował za późno? Oczywiście wszyscy się śmieją i jest fun. Dla mnie to nie było śmieszne, wręcz przerażające.

  12. Kilka dni temu wiadomości trąbily o utonięciu ojca z dwójka dzieci przy niewielkich morskich falach. Następnego dnia widzę ojca wchodzącego do morza z dzieciakami pomimo wywieszonej czerwonej flagi i ostrzezen ratownika. O czym my mówimy? Dzisiaj jako jedyny przy czerwonej fladze i dużych falach przez 20 minut pływał mężczyzna, a na brzegu z wbitym w morze wzrokiem czekała żona z ręcznikiem.

  13. Ostatnie doniesienia medialne mnie przeraziły. Całe życie rodzina się ze mnie śmieje, że jestem zbyt strachliwa, ale naprawdę wolę myśleć o wszystkich tych złych scenariuszach, niż potem żałować, że nie miałam wyobraźni.

  14. Ostatnio czytałam też artykuł u mamalife o prądach morskich i czerwonej fladze, której przecież nie widzą ludzie na niestrzeżonych plażach. Nawet trzymając dziecko za rękę w morzu, jeśli przyjdzie prąd wciągający nie będziemy mogli go ochronić. Warto wiedzieć, co wtedy robić. Twój tekst o skokach do wody i alkoholu jest idealnym dopełnieniem. Niestety ludzie nie mają wyobraźni. Nie wiem z czego to wynika. Niedaleko nas jest staw, który już zasłynął z tego, że kilka osób po alkoholu z pobliskich wsi się w nim utopiło. Poprostu chcieli w nocy się ochłodzić i już nigdy nie wrócili. To przerażajace. Dobrze, że się o tym mówi, może zwiększenie świadomości pomoże poprawić te przykre statystyki.

  15. Rokrocznie bezmyślność ludzi mnie przeraża.
    Przypominanie o zagrożeniu jest potrzebne.
    Na mnie wrażenie zrobił film Mar adentro (W stronę morza), w którym główny bohater, sparaliżowany po brawurowym i niefortunnym skoku do wody, walczy o prawo do eutanazji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *