Rodzi się dziecko, wielka radość, wielkie szczęście, lecz czasem związki czy małżeństwa nie przetrzymują próby czasu i nie zawsze jest tak cudownie do końca życia. Rozstania, szantaż emocjonalny, kłótnie o dziecko to bardzo często efekty rozstania. Oczywiście, że są ludzie, którzy potrafią rozstać się kulturalnie, podzielić opieka nad dzieckiem i ustalić kwotę alimentów bez sądu. Jednak coraz częściej spotykamy się z samotnymi matkami lub ojcami, bo takich też nie brakuje, którzy, muszą niestety walczyć. Walczyć czasem długimi latami z marnym skutkiem. W bardzo wielu przypadkach po rozstaniu trwa nieustająca walka o opiekę nad dziećmi, a potem o alimenty. I to właśnie alimenty i ich ściąganie będą tematem tego wpisu.

Ja alimentów na Kacpra nie dostaję od 8 lat. I co z tego, że sprawa trafiła do komornika. Najpierw były sprawy w sądzie o zasądzenie alimentów. Pan łaskawca nie stawiał się notorycznie. Wyrok zapadł po około 8 miesiącach od założenia sprawy, zaocznie. A on mi w twarz wykrzyczał ze nie dostanę od niego złamanego grosza, i on do legalnej pracy i tak nie pójdzie, bo komornik zabierze mu wszystko. I jak wytłumaczyć dziecku, synu tata nie zapłacił od 8 lat złotówki na Twoje utrzymanie, nie mam Ci, co dać jeść. Na szczęście nigdy czegoś takiego nie musiałam powiedzieć mojemu synowi i mam nadzieję, że życie mnie do tego nie zmusi. Ale rodzin żyjących w naprawdę dramatycznych warunkach gdzie drugie z rodziców żyje i ma mu się całkiem nieźle jest naprawdę dużo.

Ściągalność alimentacyjna u nas jest bardzo mała, w roku 2015 zapłaciło je zaledwie 16-17 procent osób. Polska jest na ostatnim miejscu wśród krajów Unii Europejskiej, jeśli chodzi o ściągalność alimentów. Dłużnicy często pracują na czarno. Podpisują też rozdzielność majątkową z osobami, z którymi weszły w nowy związek małżeński. Okazuje się, że można się uchylać od obowiązku alimentacyjnego przez wiele lat, a na koniec prokuratura umorzy sprawę.[1] Za niepłacenie alimentów można trafić na czarną listę dłużników. Takie listy prowadzą biura informacji gospodarczej. Obecnie działają trzy: Krajowy Rejestr Długów (KRD), BIG InfoMonitor oraz Rejestr Dłużników ERIF. Żeby trafić na listę, dłużnik musi być winien kwotę większą niż 200 zł, przez co najmniej 60 dni. Najpierw jednak trzeba wysłać dłużnikowi pisemne wezwanie do zapłaty należnych alimentów. Najlepiej listem poleconym. Na czarną listę może też wpisać dłużnika komornik, ale dopiero po roku zalegania z wpłatą[2].

Ale tak się nie da, bo wystarczy, że na nasze konto wpłynie symboliczna kwota 10 zł, bo przecież on nie ma więcej i cały proceder idzie na marne. I nie chodzi tu tylko o ojców niepłacących na dzieci, bo wiem, że matki też nie płacą i uchylają się od tego. Choć jest to zdecydowanie mniejszy odsetek. Wiem, że kij ma zawsze dwa końce i ktoś mógłby powiedzieć, że są matki, które ojców traktują tylko, jako maszyny do zarabiania pieniędzy, i muszę tez się z tym zgodzić, bo znam kilka takich przypadków. Wykorzystują sytuację, że mąż odchodzi do innej, zakłada nowa rodzinę i ciągną ile mogą. Mszczą się na nim ile tylko mogą wciągając w to bardzo często dzieci, np. ograniczając im kontakty z ojcem. Stosując szantaż emocjonalny, dla mnie to cios poniżej pasa i szkoda by mi było w cały ten proceder wciągać mojego syna.

Ja nigdy, ale przenigdy nic takiego nie zrobiłam, a co dla mnie najważniejsze nigdy przy moim synu nie powiedziałam na jego ojca złego słowa, choć nie jeden raz wyprowadzona z równowagi miałam cholerną ochotę to zrobić. Wygarnąć ile się da, za wszystkie krzywdy moje i mojego syna. Tylko, co mi to da, czy przyniesie mi ulgę? Raczej nie. Postanowiłam sobie, że nie będę potępiać jego ojca w obecności mojego syna. A opinie o tym czy był dobrym tatą wyrobi sobie sam ocenia za jakiś czas. Choć już teraz mając lat 15 coraz rzadziej o nim mówi. Niech się tylko zastanowi kto mu na stare lata poda szklankę wody, wtedy może być za późno na naprawianie relacji z dzieckiem.

Rodzic, który trafia do komornika musi wypełnić wniosek o wszczęcie egzekucji. Powinien do niego dołączyć orzeczenie sądu lub ugodę w sprawie alimentów, podać wszystkie znane mu dane pozwanego: PESEL, NIP, adres zamieszkania, miejsce pracy, nazwę banku, w którym banku ma konto. Jeżeli brakuje mu jakiś danych to powinien je uzyskać komornik. We wniosku trzeba też wpisać cały majątek dłużnika, o którym wiemy. Czyli nieruchomości i ruchomości, jeżeli jest posiadaczem samochodu to jego markę i nr rejestracyjny jak oczywiście je znamy.

Koszty komornicze tzw. opłaty likwidacyjne obciążają pozwanego alimenciarza i wynoszą 8 proc. od wyegzekwowanej kwoty alimentów. Jeśli kwota jest ściągana z pensji, rachunku bankowego lub renty. Jeżeli chodzi o ściąganie egzekucji z nieruchomości lub ruchomości to te koszty są znacznie wyższe i wynoszą już 15 proc. Natomiast wynagrodzenie z tytułu umowy o dzieło lub umowy-zlecenia komornik możne zająć w całości. Pensję, rentę lub emeryturę można zająć do wysokości 60 proc.

Uchylanie się od płacenia alimentów na dziecko w Polsce to przestępstwo. Przestępstwo zagrożone karą do dwóch lat więzienia. Doniesienie do prokuratury może napisać rodzic, który ma wyrok sądu, babcia dziecka, lub komornik. Ale, zastanówmy się czy ja, jako matka mam ojca mojego dziecka wsadzić do więzienia za niepłacenie alimentów. A co z uczuciami mojego syna, jak on by się na to zapatrywał. Wiem, że mam prawo tego żądać, tylko, co z tego. Zastanawiam się ile kobiet tak faktycznie korzysta z tej możliwości, ja sobie tego, jakość nie wyobrażam, nie ze względu na ojca, który od lat nie zapłacił nawet złotówki na własne dziecko, tylko ze względu na mojego syna, którego musze chronić przed złymi emocjami.  Mogę Wam zdradzić, że mój dług alimentacyjny to kwota ponad 45 tys. zł. Nie płaci od 8 lat. Oczywiście, że wiem, że jest fundusz alimentacyjny tylko, co z tego jak próg dochodowy to 725 zł i nie ma szans na pieniądze z funduszu. I przy przekroczeniu dochodu o 25 zł na osobę można tylko pomarzyć o tych pieniądzach.

I na koniec, kto jest winien tej sytuacji, czy komornicy, którzy sobie z tym nie do końca radzą pomimo swoich starań sprawy toczą się latami i nic z nich nie wynika, czy Polskie prawo, które jest bezsilne wobec dłużników alimentacyjnych. I czy to się kiedyś zmienia na korzyść dzieci. Bo to, że ludzie unikają odpowiedzialności za konieczność partycypowania w utrzymaniu własnych dzieci to fakt, ale jak z tym walczyć by dzieci, którym należą się alimenty mogły je otrzymywać? Komornicy mają wszystko gdzieś, bo dla niech to mało opłacalny interes a dużo roboty, a matka z dziećmi cóż  przecież mogą żyć powietrzem. Ale boli mnie najbardziej fakt, że  rodzony ojciec mojego syna ma go totalnie w nosie, ma gdzieś czy ja mam co mu dać jeść, czy ma za co kupić mu książki itp.

[1] polskieradio.pl/7/3040/Artykul/1180383,Sciagalnosc-alimentow-w-Polsce-Prawo-jest-bezsilne

[2]wyborcza.biz/finanse/1,105684,10170664,Alimenty_na_dzieci___jak_je_wyegzekwowac__gdy_rodzic.html?disableRedirects=true

9 thoughts on “Alimenty i walka z wiatrakami”

  1. Mnie też może taki los niedługo spotkać bo między nami od urodzenia młodego juz nie jest jak kiedyś, jesteśmy bardziej jak współlokatorzy, no cóż ja się prosić o uczucie nie będę. Dam radę i sama. I jak widzę takie mamy jak ty to serducho się raduje.☺

  2. ja walczylam z moim mezem pol roku by zaczal placic tez na Ole. Spotkalismy sie sadzie. tyle dobrze ze spalaca mi zalegle alimenty. powiem jeszcze ze rozstalismy sie gdy ola sie urodzila a bartek mial 1,5 roku za niedlugo Ola konczy 2 lata

  3. Na szczęście przepisy coraz mocniej się zmieniają i powoli jest trochę lepiej. Ale i tak uważam, że ojcowie powinni dbać o swoje dzieci a nie uchylać się od alimentacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *