Ci, którzy pofatygowali się i przeczytali nową ustawę antyaborcyjną powinni mieć świadomość, jakie ona pociąga za sobą tragiczne skutki dla nas wszystkich. Dla młodych matek, żon, narzeczonych i całych rodzin. Prawo do opieki po stracie dziecka, wsparcia w tych bardzo cieżkich chwilach, oraz poszanowania godności po poronieniu, niestety tego zabrakło mi kilka lat temu. Moje życie już nigdy nie będzie takie samo jak kiedyś.  A dziś nie zdadzam się z nową ustawą. Jako kobieta, która poroniła kilka lat wcześniej nie zgadzam się by kobiety w takich przypadkach były przesłuchiwane, by zabraniało się nam badań prenatlanych oraz by kobiety, które są ofaiarami gwałtu musiały urodzić.

Moje życie już nigdy nie będzie takie samo

Nie, bo za kilka dni minie 6 rocznica od czasu tych wydarzeń a ja nadal nie mogę się z tym pogodzić. Ten dzień sprzed 6 lat był najtragiczniejszym w moim życiu. Każdy następny rok, to pamięć o moim nienarodzonym dziecku, którego niedane mi było poznać, zobaczyć i przytulić. Cząstka mojego serca umarła na zawsze. Dziś 3 października pisząc te słowa, wcale nie czuję ulgi, już sama nie wiem, co czuję. Żal, smutek i gorycz, która pali i będzie paliła do końca mojego życia.

Takich wspomnień i wydarzeń z życia nie da się wymazać z pamięci. Nie da się o tym zapomnieć. Choć wiem, że kobiet takich jak ja naznaczonych do końca życia są miliony. Każda z nas przeżywa swoją tragedię na własny sposób. I choć u mnie minęło od tego czasu dokładnie 6 lat to pamięć o moim nienarodzonym dziecku, którego niedane mi było poznać, wciąż jest żywa. Nie umiem zapomnieć, bo nie da się zapomnieć. Już na zawsze pozostanie we mnie ślad, ślad na zawsze do końca mojego życia.

Wszystkim mamom, które straciły swoje dzieci bardzo, ale to bardzo współczuje. Chociaż współczucie nie jest tu dobrym określeniem. Nie znajduję odpowiednich słów, którymi mogłabym je pocieszyć. Pozostaje mi bezsilność i nic więcej. Oraz pamięć o kimś, kogo niedane mi było poznać i przytulić. Pozostaje mi list i zdjęcie z usg. schowane gdzieś na dnie szuflady. Zdjęcie, które biorę do rąk i cierpię jeszcze bardziej. A teraz według nowej ustawy taka matka może być oskarżona o to, że poroniła że nie dała rady utrzymać ciąży. Wiecie do czego to doprowadzi do tego, że kobiety będą unikałay lekarzy.

Poprawcie warunki szpitalene dla kobiet po poronieniach i stracie dziecka

Niestety w naszych szpitalach nadal jest brak, delikatności i empatii ze strony personelu medycznego. Powiem Wam, że nikt, kto nie przeżył tego na własnej skórze, nie jest w stanie zrozumieć, co czuje matka po poronieniu. Dla mnie najgorszą traumą był  widok kobiet w ciąży na sali, na której mnie położono po zabiegu. Bolało, cholernie bolało, rozrywało mi serce jak słyszałam ktg z sąsiedniego łożka, z każdym uderzeniem serca innego dziecka ja umierałam, umierało moje serce. Odchodziła jakby cząstka mnie, tej wiecznie zadowolonej i roześmianej dziewczyny.

Chciałbyś, chciałabyś by twoja narzeczona, dziewczyna, żona czy córka były tak traktowane nadal? Czy w sytuacji, w której dojdzie do nieszczęścia były ciągane przez policję zeznając, dlaczego poroniły?  Więc może pora zająć się o tym?  Prawo do opieki po poronieniu, wsparcia w tych bardzo trudnych chwilach, oraz poszanowania naszej godności, i zapewnienie najlepszej opieki lekarskiej. Gdzie to wszystko jest?

Wierzcie mi, że wtedy uchodziło ze mnie życie i chęć, by żyć dalej. I wiecie, że nie raz miałam ochotę położyć się i już nigdy nie obudzić. Miałam ochotę umrzeć, tylko nie miałam odwagi nic zrobić w tym kierunku, bo przecież w domu czekał na mnie starszy syn. Czułam wtedy niesamowity żal do życia, do właśnie, do kogo, bo przecież nie mogłam nikogo obwiniać za to, co się wydarzyło. Miałam mieć żal do lekarza, że zlecił badania i wypisał leki na podtrzymanie ciąży? I nie wyobrażam sobie, by ktoś miał mnie wtedy ciągać po komisariacie by wykluczyć w moim poronieniu udział osób trzecich.

Dziś musze to wyrzucić z siebie,  to coś co siedzi we mnie od lat. Niestety czasu nie da się cofnąć. Dlatego dziś po prostu łączę się z Wami  i popieram. Nie aborcję, ale wolność wyboru i możliwość podejmowania decyzji przez kobiety jeżeli chodzi o to w jakim wieku zdecydują sie  nadzieci oraz ile chcą ich mieć. Tu chodzi o nasze prawa –  PRAWA KOBIET  do wyboru, oraz OCHRONY zdrowia i życia. Nie krytykuję  jeśli masz inne zdanie w tej sprawie. Możesz je mieć! I ja  właśnie takiej demokracji chcę dla nas i naszych dzieci. Nie jestem za aborcją! Jestem za wyborem w skrajnych przypadkach!

40 thoughts on “Moje życie już nigdy nie będzie takie samo”

  1. Oj masz rację….nie da się zapomnieć 🙁 Przeszła to moja siostra, ja po prostu długo się starałam i jak juz mam jedno to nie moge mieć drugiego! Współczuję każdej mamie , która na jakimkolwiek etapie ciąży – straciła ją! Kladzenie takiej kobiety na sali z ciężarnymi to po prostu sadyzm! Niektóre dziewczyny moga się przecież z tego nie podnieść 🙁 Gratuluję odwagi, że o tym napisałaś! Przyznam , że jak napisałam o naszych staraniach to poczuła się trochę lepiej 🙂

  2. ja tez to przeszlam ale wiecie co jakos malo o tym pamietam a to 3 lata po nie wiem ale t;lumaczylam sobie ze mam corke i jeszcze bede miec napewno<3

  3. 23.12.2008 r.i 27.11.2009 rok to są daty których nigdy nie zapomnę -moje dwa małe serduszka, którym nie dane było się urodzić ;( To co wówczas przeżyłam pozostaje w mej pamięci na zawsze,

  4. Tak to prawda nie ma tu dobrych słów…
    Powiedzenie,że potrafię sobie wyobrazić co czujesz też nie jest na miejscu,mimo,że jestem mamą. Przykro mi… masz rację czas w tym przypadku nie leczy ran.
    Powiedzenie będziesz miała „kolejne dziecko” to tak jakby powiedzieć wdowie,po stracie Męża, będziesz mieć kolejnego Męża… Ściskam Cię Gosiu :*

  5. w moim przypadku leczy, po prostu nie myślę co by było gdyby, poroniłam dwa razy osiem lat temu w 14 tyg i dwa miesiące temu w 7 tyg.(jest pustka ale pogodziłam się z tym i ciągłe rozpamiętywanie nie pozwala cieszyć się tym co mamy), ja najgorzej przeżyłam 5 dni w szpitalu po urodzeniu synka w 27 tyg ciąży, sama (on był w innym szpitalu) na sali gdzie mamy miały przy sobie dzidziusie i ta obawa czy przeżyje czy wszystko będzie dobrze do tej pory jak o tym myśle mam łzy w oczach ale jak patrzę na mojego pięcioletniego zdrowego synka jego uśmiech wynagradza mi wszystko pozdrawiam

  6. Czas ran nie leczy, a jedynie uczy żyć z naszą tragedią, stratą i złem jakie się nam przytrafiło. W tym wszystkim musimy pamiętać, że nie jesteśmy sami!
    Podziwiam Cię, że podzieliłaś się tą historią i mam nadzieję, że pomożesz nie jednej osobie, która nie potrafi sprostać podobnym zdarzeniom.
    Tulę wirtualnie!

  7. 4.09.2015 ta data zawsze będzie ze mną dzidziuś którego nie ma ze mną teraz wiem że patrzy na mnie że pomaga mi iść dalej tym życiem cieszyć się z mojej córci i męża ale i też nigdy o nim nie zapomnieć całą miłość jaką miałam do tego dziecka przelałam na córeczkę ale pustka w sercu na zawsze😢

  8. Też przez to przechodziłam po dłuuuugich staraniach… 04.10.2011 🙁 ciąża pozamaciczna i utrata jajowodu 🙁 do tego świadomość, że zajście w kolejną ciążę będzie jeszcze cięższe 🙁

    Przytulam :*

  9. trudny temat dla każdej kobiety – dla matki szczególnie. Myślę, że najważniejsze jest to, żeby mieć przy sobie bliskich jeśli już znajdziemy się w takiej sytuacji.

    1. Taj bliscy sa bardzo potrzebni, choć czasem na początku było mi bardzo ciężko z Pawłem rozmawiać. Na szczera rozmowę o tym co mnie boli i wszystkich przemyśleniach byłam gotowa po 3 latach.

  10. Nie wiem jak to jest nie donosić ciąży i nie chce wiedzieć…ogarnia mnie przerażenie 🙁 Pamiętam, że w ciąży odliczałam najpierw do 12, 23, 30, a na koniec do 38 tc dziękowałam za każdy tydzień.

    1. W ciąży z Jasiem w 11 tygodniu trafiłam do szpitala i myślałam wtedy ze umrę ze strachu, bo wszystko wyglądało bardzo podobnie. Ale na szczęście wszystko się udało.

  11. Czas tych akurat ran nie leczy,pustka zostaje na zawsze,a kolejne dziecko nie zastąpi tego utraconego/utraconych,nie wypelni pustki nie ukoi żalu. Mam 7letniego syna. Urodzilam bez zadnych komplikacji,potem jednak dwoje dzieci utracilam. A w tym roku urodzil sie moj kolejny Maly Skarb 🙂 tylko ze patrzac na niego,karmiac,opiekujac sie,ja ciagle tesknie za tymi,ktore odeszły,zdarza mi sie plakac za nimi.

  12. Ja również straciłam córeczkę w 8 miesiącu ciąży nie dane było mi jej zobaczyć przytulić i pochować…. Podzielam Pani ból i tęsknotę za kimś kto był w nas a teraz go nie ma… Mimo że mineło już 7 lat wciąż tak samo boli i tak samo cierpię 🙁 Nie ma określenia na Ból który przeżywamy.

  13. Kochana zgadzam się z tobą w 100%. Lepiej bym tego nie napisała. Czytając Twoje przemyślenia mam łzy w oczach ponieważ w maju 6 lat temu przeszłam przez to samo. Mam takie same odczucia. Dziękuję Ci za te przemyślenia. Ja oczywiście też mówię nie i razem z moją córką wybieram się na strajk dla siebie i dla niej. Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za te refleksje. Łzy oczyszczają.Moja Zuzia zawsze pozostnie w mojej pamięci.

  14. Temat dla mnie ciężki. Tak ciężki, że nie potrafię u siebie na blogu go ugryźć. Mam za sobą poronienie. Tylko sadysta chce karać kobietę po takiej stracie. Mam również za sobą badania prenatalne, które wykazały, że moja córka na 90% urodzi się z zespołem downa. Mam za sobą decyzję, że jednak urodzę. Córka urodziła się zdrowa (szczęśliwe 10% 🙂 ), ale świadomość, że miałam wybór- bezcenna. codziennik-kobiety.blogspot.com

  15. ja dziś wraz z moja 6 l corka razem pojechalysmy na demonstracje. walczyc wlasnie o prawo wyboru. jestem zdecydowanie przeciwniczka aborcji, ale sa przypadki kiedy trzeba temat przemyslec i wtedy to kobieta powinna zdecydowac. takze jestem po badaniach prenatalnych i pamietam ten okres oczekiwania, czy wszytsko bedzie ok. bylo. prawie. corka urodzila sie z wada serca, ale dzis jest juz ok. kwestia opieki po poronieniu to zupelnie inna sprawa, nasze polskie szpitale wogole mam wrazenie olewaja temat 🙁 a te rzekome przesluchania to chyba jakas kpina, jak mozna tak dreczyc kobiety, ktore dopiero co przezyly prawdopodobnie najtraszniejsze chwile w swoim zyciu 🙁

  16. Szczere wyrazy współczucia. Sama będąc w ciąży leżałam kilka dni na patologii w szpitalu i widziałam dramat matek po poronieniu, które zostały położone na sali razem z kobietami w wysokiej ciąży. Patrzę na swoją córkę i nie wyobrażam sobie, że mogłoby jej nie być.
    Przyłączam się do czarnego protestu i w związku z tym u mnie na blogu również kilka słów na ten temat – zapraszam 🙂 http://www.kobiecastronamamy.pl

  17. Kochana…współczuję Straty. Sama 2 lata temu usłyszałam na patologii ‚trzeba usunąć’…to był 12 tc,a płód miał wielkość 5 tyg. dziecko umarło we mnie.. Świat się skończył,a łzy po prostu same się wylewały. Mąż z 8 letnią wtedy córką przyszli po mnie do szpitala… Mała pogłaskała mnie po brzuchu,a ja odtrąciłam jej dłoń. W sekretariacie,kiedy odbierałam wypis,rozpłakałam się..’jak ja to powiem córce…’. Sekretarka opryskliwym głosem:’no bo po co jej pani mówiła że jest w ciąży’ no jak po co… Nikt mi nie powiedział,że mogę pochować to dziecko. Nikt się nie zapytał. Dawali mi jakieś papiery do podpisania,Ale nie mówili co to…a ja nie miałam siły żeby pytać. Było mi wszystko jedno. Żałuję że nie miałam takiej wiedzy jak dziś. Miałabym gdzie pójść,zapalić świeczkę i popłakać. Później dowiedziałam się że jest grób Dzieci Nienarodzonych… A teraz mam 10 miesięcznego synka 💙 a moja 10 letnia córka jest największą pomocą i wsparciem jakie mogłam sobie wymarzyć!
    Nie wyobrażam sobie żebym w tej mojej czarnej rozpaczy miała się przed kimś spowiadać!!
    Piszesz że kobiety będą się bały iść do lekarza.. A ja myślę że jak trzeba będzie udowodnić że to nie przez kobietę doszło do poronienia,w czasie,w którym ona powinna sobie to wmawiać za wszelką cenę,to doprowadzi to do ciężkich depresji..i oby się na nich skończyło…
    Nasz rząd wydaje się nie mieć wyobraźni..albo najzwyczajniej w świecie…serca.

  18. Ja się dopiero uczę tego, że straty ciąży i dziecka nie da się zapomnieć… Miałam o tyle szczęście, że trafiłam do bardzo dobrego szpitala, więc trauma z tym związana mnie ominęła. Na swoją historię zapraszam tutaj: monikamalgorzatalis.pl/blog/10-gdy-si-koczy-wiat….html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *